Zapraszam Was na wyzwanie
FOTOgraficzne. Przyszły 2014 rok będzie miał 365 dni (dopiero w 2016
roku będzie 366 dni), dlatego chciałabym poznać Was lepiej po przez to
co robicie w ciągu dnia :) Ale i Wy mnie poznacie. Miło mi będzie jeśli
weźmiecie w nim udział. Osobiście dla mnie bez różnicy czy będą to
zdjęcia robione aparatem fotograficznym czy telefonem. Mogą to być
zdjęcia zarówno makro, z imprez, z dnia codziennego, jakaś tekstura,
która Was zainteresuje, mogą to być Wasze zdjęcia wyrażające nastrój
danego dnia... Wszystko zależy od Was :)
Ja
najwięcej zdjęć robię synkowi. Teraz zaczyna chodzić, więc jest co
uchwycić :) ale muszę starać się, by nie był na każdym zdjęciu :)
Zaczynam
od 1 stycznia 2014 roku. Zacznijcie kiedy będziecie chcieli :) Jednak
zostawcie pod postem komentarz, bym mogła oglądać i Wasze zdjęcia :)
Dziewczyny znalazłam świetnie napisany blog. Szkoda, że Marta już go nie prowadzi. Co prawda jest tam parę postów... za to wszystkie bardzo wartościowe i myślę, ze naprawdę warto poświęcić na nie trochę czasu. Przyznam się bez bicia, że ja czytam jej bloga z zeszytem i długopisem w ręku, żeby robić notatki.
Dziś na śniadanko zrobiłam sobie placki owsiane właśnie z przepisu z bloga Marty. Jak je przygotować?
Posiłkowałam się jej przepisem, ale napiszę Wam jak ja je robiłam i z czym jadłam... Więc.
Do kubka ok 0,5 litra wsypałam 6 dużych, czubatych łyżek płatków owsianych. Zalałam gorącą wodą i odczekałam aż zmiękną. Do tego dodałam 2 jajka, wymieszałam i dziś smażyłam na oleju kokosowym placuszki. Poniżej zdjęcie z bloga Marty :)
Marta u siebie proponuje dodać jeszcze cynamon, natomiast ja dodałam szczyptę pieprzu. Ciepłe zjadłam z piersią z kurczaka, pomidorami, kiełkami, rukolą, świeżą bazylią i zielonym ogórkiem. Wszystko położyłam warstwami na placku i szczerze mówiąc objadłam się trzema sztukami. Z takich proporcji wyszło mi jakieś 8 placuszków. Zostały mi jeszcze trzy na kolację i szczerze mówiąc od ponad godziny znowu jestem objedzona. Dwa pozostałe ktoś z domowników wciągnął w ciągu dnia :)
Jak Wam się podoba przepis? Szczerze mówiąc na bankę będę częściej je robiła, bo bardzo odpowiada mi taka forma :)
Do tego na blogu u Marty znalazłam jeszcze jedną cenną dla wielu z Was. SPOSÓB NA CELLULITIS
1. Zrób zdjęcie swoim udom czy pośladkom - zależnie od tego, gdzie występuje albo zmierz obwody w udach czy biodrach
2. Przez 4 tyg nie jedz nabiału. Zero mleka, jogurtów, serków itd. (Marta nie zalicza tu jajek)
3. Powtórz zdjęcia lub mierzenie się.
4. Jak Twoje odczucia??
Podobno działa :) Myślę, ze warto spróbować :) A Wy jak się na to zapatrujecie? Czekam na Wasze relacje i odczucia za 4 tygodnie :)
Czy znacie te zasady? Zainteresowałam się nimi, ponieważ od kiedy pamiętam ważyłam ponad 65 kg... Czasem było to 68-69 kg, kiedy byłam w Stanach ważyłam nawet 73-75 kg przez tamtejsze jedzenie, natomiast kiedy odchudzałam się, czyli byłam na diecie i ćwiczyłam 2-3 razy w tygodniu, nie potrafiłam zejść z wagą poniżej tych 65 kg.
Kiedy zaszłam w ciążę ważyłam 68 kg. tuż przed porodem ważyłam 83 kg.. Czyli 15 kg więcej. Przez prawie 4 miesiące po porodzie nie mogłam ćwiczyć, ponieważ nabawiłam się zakrzepicy żył głębokich... Kiedy zaczęłam ćwiczyć... ćwiczyłam z Ewą Chodakowską... Waga leciała w dół - ćwiczyłam przez 2 tygodnie, codziennie. W końcu dowiedziałam się, że synek ma skazę białkową, więc produkty, które mogłam spożywać, byłam w stanie wymienić na palcach obu rąk. Waga leciała ciągle w dół... a ja zrezygnowałam z ćwiczeń, bo bałam się, ze poleci dalej ;/ Najniższa waga jaką widziałam to 53,7 kg, natomiast utrzymująca się waga to zazwyczaj 56 kg z kawałkiem. Od paru tyg odstawiam synka od piersi więc waga idzie powoli w górę... Teraz odstawiłam Go już na dobre i ważę 59,2 kg...
Do czego dążę? Do ujędrnienia tego co ze mnie zostało. Chciałabym ujędrnić przede wszystkim ciało.. i popracować nad biustem ile się da :) Myślę, że można coś z tym zrobić :). Teraz wyjątkowo na cellulitis nie muszę narzekać, ale lepiej profilaktycznie zapobiegać...
Przechodzę w końcu do tych zasad:
Oto 10 zasad:
1. Jedz co 2-3 godziny.
Robisz to bez względu na wszystko? Nie musisz jeść pełnego dania co 2-3
godziny, ale 6-8 posiłków i przekąsek przestrzegających pozostałych
dziewięciu zasad.
2. Za każdym razem jedz pełnowartościowe, chude białko.
Czy za każdym razem jesz coś co było zwierzęciem lub pochodzi od
zwierzęcia? Jeśli nie, zmień to. Uwaga: Jeśli jesteś wegetarianinem,
zasada ta nadal obowiązuje. Potrzebujesz pełnowartościowego białka i
musisz znaleźć inne jego źródła.
3. Za każdym razem jedz warzywa.
To prawda, oprócz pełnowartościowego, chudego białka, za każdym razem
musisz jeść warzywa (czyli co 2-3 godziny, tak jest?). Gdzieniegdzie
możesz dorzucić trochę owoców, ale nie pomijaj warzyw.
4. Jedz węglowodany tylko wtedy kiedy na to zasłużyłeś.
Właściwie, nie wszystkie węglowodany – jedz warzywa i owoce kiedy tylko
chcesz, a jeśli chcesz zjeść węglowodany, które nie są owocami ani
warzywami (tu zaliczają się cukry proste, ryż, makaron, ziemniaki,
chleb, etc.), możesz to zrobić, ale musisz poczekać z nimi do chwili
kiedy będziesz już po ćwiczeniach. Tak, te często bardzo przetworzone
ziarna są dietetyczną podstawą w Ameryce Północnej, ale choroby serca,
cukrzyca i rak to najczęstsze choroby. Między nimi jest zależność! Żeby
zatrzymać się w drodze do choroby serca, dobrymi węglowodanami nagradzaj
się za porządny trening tuż po nim (twoje ciało najlepiej toleruje
węglowodany tuż po wysiłku fizycznym). Przez resztę dnia jedz chude
białko i pyszne zestawy warzyw i owoców.
5. Naucz się jak lubić zdrowe tłuszcze
Są 3 rodzaje tłuszczy: nasycone, jednonienasycone oraz wielonienasycone.
Zapomnij o powiedzeniu „od jedzenia tłuszczy jest się tłustym”.
Jedzenie wszystkich trzech rodzajów w zdrowych proporcjach ( czyli mniej
więcej równych ilościach) może znacząco wpłynąć na poprawę stanu
zdrowia, a nawet pomóc w pozbyciu się tkanki tłuszczowej! Tłuszcze
nasycone powinny pochodzić z produktów odzwierzęcych, a do gotowania
możesz też użyć trochę masła i oleju z orzechów kokosowych. Tłuszcze
jednonienasycone powinny pochodzić z mieszanek orzechów, oliwek i oleju z
oliwek, zaś tłuszcze wielonienasycone – z mieszanek orzechów oraz
olejów: lnianego i rybiego.
6. Pozbądź się kalorycznych napojów (w tym soków owocowych)
W rzeczywistości, tym co pijesz powinny być napoje niskokaloryczne. Soki
owocowe oraz napoje gazowane i alkoholowe powinny zniknąć z twojej
diety. Najlepszy wybór to woda i zielona herbata.
7. Koncentruj się na pełnych posiłkach
Większość tego co spożywasz powinna pochodzić z pełnych posiłków. Czasem
przydają się suplementy i koktajle, ale w większości przypadków
najlepszym rozwiązaniem będzie kompletny, nisko przetworzony posiłek.
8. Miej swoje „10% jedzenia”Wiem,
że przy kilku z powyższych zasad zgrzytałeś zębami. Ale oto klucz: dla
optymalnego postępu nie potrzeba 100% stosowania się do zasad. Różnica
między 100% a 90% jest minimalna, możesz więc pozwolić sobie na 10%
jedzenia lub napojów, które łamią powyższe zasady. Możesz je spożywać w
10% posiłków, dlatego pamiętaj o matematyce i dokładnie oblicz ile to
jest 10% posiłków. Na przykład, jeśli jesz 6 posiłków dziennie przez 7
dni, daje to 42 posiłki tygodniowo. 10% z 42 to ok. 4, oznacza to, że
przy czterech posiłkach w tygodniu możesz złamać narzucone zasady.
9. Opracuj sposoby przyrządzania jedzenia
Najtrudniejszą częścią zdrowego odżywiania jest konsekwentne
przestrzeganie powyższych ośmiu zasad. I w tym miejscu w grę wchodzi
przygotowywanie posiłków. Mimo, że wiesz co jeść, gdy nie umiesz tego
przyrządzić, twoja dieta spali na panewce już przy pierwszym posiłku.
10. Codzienne wybory dietetyczne zrównoważ zdrową różnorodnością
Spójrzmy prawdzie w oczy, w ciągu tygodnia kiedy jesteś zajęty, nie
będziesz spędzał całych godzin przygotowując wysmakowane potrawy. Wtedy
będziesz potrzebował zestawu smacznych i prostych do przyrządzenia
posiłków, które możesz jeść każdego dnia. Niemniej jednak, każdego dnia
lub kilka razy w tygodniu musisz zjeść coś innego, oryginalnego i
apetycznego żeby nie dopuścić do zastoju i znudzenia.
Tydzień temu po bardzo długiej przerwie zrobiłam SKALPEL. Zrobiłam cały z problemami przy jednym ćwiczeniu - więc nie było źle :) Zakwasy oczywiście były. Największe na udach. Lubię to uczucie... Niestety następnego dnia nie miałam czasu i tak zaprzepaściłam..;/ Dlatego powróciłam z planem... Dość ambitny jak na mnie, ale zobaczymy co uda mi się z Niego zrobić.
A tu będę tłumaczyła się chyba sama przed sobą, dlaczego danego dnia nie ćwiczyłam... Oby było tego jak najmniej:
13.12. - cały dzień na zakupach świateczno-prezentowych, a wieczorem pieczenie pierniczków :) mniam :)
Dziękuję Kasiu za przepis :) Pierniczki już czekają na święta :) 14.12. - sprzątanie przedświateczne 15.12. - lepienie pierogów 16.12. - cały dzień poza domem (ale był spacer 40min - szybki)
Kto z Nas nie lubi zjeść na mieście? Ale dlaczego wybieramy fast food'owe McDonald'sy czy inne tego typu "restauracje"? Bo dzieciom to smakuje... - pewnie wiele osób tak odpowie, ale dlaczego dzieciom nie zaproponujemy zrobienia takich posiłków we własnym domu??
W sieci znalazłam jeszcze troszkę:
Teraz będą cytaty:
“Dzieci i nastolatki, które co najmniej trzy razy w tygodniu
spożywają żywność typu fast food są oprócz otyłości narażone także na
ciężką astmę, atopowe zapalenie skóry i katar alergiczny – wynika z
międzynarodowych badań, które publikuje pismo „Thorax”. Z kolei,
jedzenie dużych ilości owoców chroni przed objawami tych schorzeń. Naukowcy z Uniwersytetu w Auckland w Nowej Zelandii razem z
kolegami z Niemiec, Hiszpanii, Australii i Wielkiej Brytanii doszli do
takich wniosków po przeanalizowaniu danych zebranych łącznie wśród ponad
500 tys. dzieci z kilkudziesięciu krajów świata. Wszyscy byli
uczestnikami międzynarodowego studium dotyczącego występowania astmy i
alergii w dzieciństwie (ISAAC). Wśród badanych ponad 319 tys. stanowiły
nastolatki w wieku 13-14 lat, a ponad 181 tys. dzieci w wieku 6-7 lat.”
“Okazało się, że jedynie pokarmy typu fast food, jak hamburgery,
frytki i inne produkty bogate w niezdrowe tłuszcze trans i tłuszcze
nasycone, miały związek z podwyższonym ryzykiem wszystkich trzech
przewlekłych schorzeń w obydwu grupach wiekowych.
Nastolatki, które jadły w tygodniu co najmniej trzy porcje
pokarmów typu fast food były o 39 proc. bardziej narażone na ciężką
astmę w porównaniu z rówieśnikami odżywiającymi się zdrowiej. W grupie
dzieci ryzyko to było wyższe o 27 proc.
Żywność typu fast-food zwiększała też ryzyko ciężkiego atopowego zapalenia skóry i kataru siennego.
Z kolei jedzenie minimum trzech porcji owoców w tygodniu obniżało
ryzyko ciężkiej astmy o 11 proc. u nastolatków i o 14 proc. u dzieci, a
także ryzyko pozostałych schorzeń.”
“Zaznaczają też, że zaobserwowane przez nich zależności można
uzasadnić. Żywność typu fast food zawiera dużo tłuszczów nasyconych oraz
typu trans, które są znane ze szkodliwego wpływu na zdrowie, w tym na
funkcje układu odporności. Z kolei owoce są bogatym źródłem
przeciwutleniaczy i innych korzystnych dla zdrowia substancji."
„Z naszych badań jasno wynika, że owoce i warzywa mają działanie
ochronne a żywność typu fast foods okazała się być czynnikiem ryzyka” –
komentuje współautorka pracy dr Gabriele Nagle z Uniwersytetu w Ulm w
Niemczech. Jej zdaniem, wyniki te mogą być podstawą do wydania
rekomendacji dietetycznych mających na celu prewencję astmy i alergii w
dzieciństwie. (PAP)”
Zapraszam Was na malutką wystawę. Niech to będzie przedsmak filmiku:
Smacznego!!!
środa, 11 grudnia 2013
Ile wody pijesz dziennie? Większość teorii mówi, ze powinno się wypijać szklankę wody niegazowanej co godzinę. Jeśli nie masz pod ręką szklanki to pamiętaj, ze jej pojemność odpowiada 12 łykom wody.