Na wielu zagranicznych blogach i stronkach ta akcja kwitnie :) U Nas znalazłam ją tylko w Manufakturze Radości. Przygotowałam swoje by wydrukować w wolnej chwili i poprawić humor innym, nieznajomym, przechodzącym obok tablicy ogłoszeń, przystanków czy innych słupów :) Ciekawa jestem w jakie zakątki Polski to dotrze :)
Zastanówcie się.. Kiedy ostatnio usłyszeliście komplement? Czy czasem musimy się o niego dopominać? Dzisiaj rano zastanawiałam się kiedy ostatnio usłyszałam jakąś miłą rzecz na swój temat... (nie liczę głosów typu: "Ale schudłaś!!!" Bo to w zasadzie nie moja zasługa, ale rzeczywiście schudłam przeraźliwie, bo o 12 kg porównując z momentem kiedy zaszłam w ciążę). Kiedy usłyszałam? Hmm... Mój KTOŚ komplementuje mnie jak ma dobry humor, jak nie jest zmęczony, ale szczerze mówiąc czasem podczas Naszych rozmów na Skype potrafi patrzeć na mnie i patrzeć. Co prawda pytam wtedy co się stało, co widzi, czy ma zawieszkę haha Ale często nie pytam, bo wiem co jego oczy mówią. Poza cudnie brzmiącym w jego ustach: "ślicznie wyglądasz Kochanie" zawsze usłyszę: "Tęsknię za Tobą". Kiedy ostatnio? W poniedziałek.
Ale pamiętam czasy kiedy o komplementy doprosić się nie mogłam (Nie... to nie dotyczy mojego KTOSia). I wtedy zastanawiałam się co ze mną jest nie tak. Czy to ja coś źle robię? Czy tylko mnie jest miło kiedy mówię lub słyszę komplementy? Na szczęście tamte czasy minęły bezpowrotnie :)
Nie zmienia to jednak faktu, że w obecnym świecie kiedy ludzie są zabiegani, nikt nie ma czasu dla znajomych, dla rodziny czy dla drugiej osoby.. o komplementach też ciężko pamiętać.
A co jeśli już słyszymy komplement? Co sprawia, że tak trudno powiedzieć nam zwykłe "dziękuję"? Dlaczego w złe rzeczy tak łatwo jest nam uwierzyć, a dobre rzeczy tylko napełniają nas wątpliwością?
Czy jest to jedynie kobieca cecha? Jest wiele kobiet, które akceptują komplementy z ogromną dumą czy skromnym, bezpretensjonalnym "Dziękuję". Dlaczego innym to jedno słowo w odpowiedzi na miłą rzecz sprawia tyle wysiłku?
Z jednej strony może to wynikać z braku pewności siebie, ze skromności, nieśmiałości lub też braku zaufania co do szczerych intencji drugiej osoby. Często komplement przybiera formę automatycznego komentarz, na który jest się wyczulonym. Jest to nieprzyjemne dla naszego umysłu.
Czy jest to jedynie kobieca cecha? Jest wiele kobiet, które akceptują komplementy z ogromną dumą czy skromnym, bezpretensjonalnym "Dziękuję". Dlaczego innym to jedno słowo w odpowiedzi na miłą rzecz sprawia tyle wysiłku?
Z jednej strony może to wynikać z braku pewności siebie, ze skromności, nieśmiałości lub też braku zaufania co do szczerych intencji drugiej osoby. Często komplement przybiera formę automatycznego komentarz, na który jest się wyczulonym. Jest to nieprzyjemne dla naszego umysłu.
Kobieta działa szybko :) Jeśli usłyszy... że jest piękna, że coś fantastycznie zrobiła czy jakiś komplement radujący jej duszę to coś jej w głowie mówi, że na to nie zasługuje i zamiast rozumieć to jako szczere spojrzenie drugiej osoby to kobieta zmienia tak szybko temat, że jej umysł nawet nie zdąży pomyśleć, że wypada powiedzieć krótkie "Dziękuję".
Warto się nad tym zastanowić, bo może to wskazywać na problemy z samoakceptacją.
Zainteresowanym wyślę na maila plik w lepszej rozdzielczości :) Częstujcie się i rozklejajcie u siebie :) Odrywajcie dla siebie i dla innych :) Dajcie znać gdzie wisi albo przysyłajcie zdjęcia :) Będzie mi baaardzo miło :)
Co sądzicie o akcji? Jak Wy reagujecie na komplementy? Czy często je słyszycie? :)




